Hak niszczycielski
powrót

Prawdopodobnie pomysł tej prostej, ale bardzo skutecznej broni zrodził się w starożytności wraz z rozwojem technik prowadzenia bitew morskich. Długa tyka zakończona hakiem pojedynczym lub podwójnym służyła do zaczepienia o burtę nieprzyjacielskiego okrętu tuż przed przystąpieniem do abordażu.
Harpago stosowano również w bitwach lądowych, gdzie okazywał się bronią niezwykle przydatną zarówno dla obrońców, jak i atakujących. Obrońcy używali go do wywracania machin bojowych, a także do porywania żołnierzy atakujących mury obleganych miast i twierdz. Konstrukcja do porywania atakujących, umieszczona tuż za blankami, obsługiwana i kierowana za pomocą lin przez kilku ludzi, miała długie, często łączone segmentowo, drewniane ramię zakończone pojedynczym hakiem, na który przy zamachowym ruchu nabijano nieszczęśnika i przenoszono ponad murami do wnętrza twierdzy. Trudno dzisiaj stwierdzić, z jaką skutecznością dokonywano porwań i jakie antidotum na działanie tej machiny wymyślili zagrożeni.
Atakujący używali haków niszczycielskich do burzenia murów, ściągania z nich obrońców, zrywania blanek i drewnianych rusztowań, które podczas ataku wież oblężniczych wznoszono często na murach. Do niszczenia małych i lekkich urządzeń używano długiej tyki z hakiem, przy cięższych stosowano specjalne drewniane konstrukcje, w których jeden hak obsługiwać mogło od kilku do kilkudziesięciu ludzi. Hak niszczycielski przetrwał do czasów średniowiecznych, kiedy to był równie często stosowany.