Machiny automatyczne
powrót

W roku 1326 Walter de Milimete napisal dwie książki dla króla Anglii Edwarda II, znane jako Holkham codex, w których zawarł informacje o machinach i konstrukcjach bojowych skutecznych w ataku i obronie. Wśród malowideł na szczególną uwagę zasługuje urządzenie przeznaczone do bombardowania miast z powietrza. Był to dużych rozmiarów latawiec, który unosił podwieszoną bombę. Sterowanie i zrzut odbywały się za pomocą układu linek. Odległość od celu ustalano poprzez odwijanie lub nawijanie linek na drewniany wałek zamontowany na podstawie. Milimete nie podaje, czy urządzenie to zostało kiedykolwiek wykorzystane, ale gdyby do tego doszło, byłby to pierwszy w historii „nalot bombowy".
Walter de Milimete miał dość oryginalne pomysły, uznał więc, że można by wykorzystać w działaniach wojennych „siłę rażenia" pszczół. Zaprojektował nawet machinę wyglądającą jak wiatrak, na którego skrzydłach umieszczono ule jako pociski do miotania. Uderzenie w jedno miejsce kilku uli pszczelich musiało działać zdecydowanie destrukcyjnie na morale przeciwnika, nie mówiąc już o wysiłku, jakiego wymagało wyciąganie rozwścieczonych pszczól spod rycerskiej zbroi.
Był też Milimete twórcą machiny barobalistycznej o konstrukcji drewnianej z umieszczonym na obrotowym walcu kołem łyżkowym, miotającym płonące pociski. Znajdujące się na czterech łyżkach ładunki wyrzucane były dzięki sile odśrodkowej nadanej im przez obracające się koło, które wprawiała w ruch opadająca drewniana skrzynia wypełniona kamieniami. Pociski podpalano prawdopodobnie podczas podnoszenia skrzyni za pomocą kołowrotu. Trudno dzisiaj cokolwiek powiedzieć o miotanych ładunkach, gdyż autor nie określił ich w sposób umożliwiający identyfikację.